Aktualności

07.02.2017r. 11 luty Światowy Dzień Chorego

Światowy Dzień Chorego ustanowił Jan Paweł II w liście skierowanym 13 maja 1992 r. do ówczesnego przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, kard. Fiorenzo Angeliniego. 

Papież wyznaczył też od razu na obchody tego Dnia wspomnienie objawienia Matki Bożej w Lourdes, które przypada 11 lutego. 

Ogólnoświatowe obchody tego Dnia odbywają się co roku w jednym z sanktuariów maryjnych na świecie. Ustanowienie przez Ojca Świętego Jana Pawła II Światowego Dnia Chorego stało się wezwaniem do całego Kościoła powszechnego, aby poświęcić jeden dzień w roku modlitwie, refleksji i dostrzeżeniu miejsca tych, którzy cierpią na duszy i na ciele. Jan Paweł II we wspominanym liście zaznaczył, że „ma on na celu uwrażliwienie ludu Bożego i – w konsekwencji – wielu katolickich instytucji działających na rzecz służby zdrowia oraz społeczności świeckiej na konieczność zapewnienia lepszej opieki chorym; pomagania chorym w dowartościowaniu cierpienia na płaszczyźnie ludzkiej, a przede wszystkim na płaszczyźnie nadprzyrodzonej; włączenie w duszpasterstwo służby zdrowia wspólnot chrześcijańskich, rodzin zakonnych, popieranie coraz cenniejszego zaangażowania wolontariatu…” Sprawom ludzi chorych Jan Paweł II, sam doświadczający licznych chorób, poświęcił wiele miejsca w swoim nauczaniu. Często spotykał się z chorymi i niepełnosprawnymi, tak w Rzymie, jak i w czasie podróży apostolskich. Chorych prosił już na samym początku pontyfikatu o wsparcie modlitewne.

Po raz pierwszy Dzień Chorego obchodzono w 1993 r., a główne uroczystości odbyły się wtedy w Lourdes i – częściowo – w Rzymie. W kolejnym roku miejscem centralnych obchodów była Jasna Góra, a następnie: Jamusukro (Wybrzeże Kości Słoniowej, 1995), Guadalupe (Meksyk, 1996), Fatima (1997), Loreto (1998), Harissa (Liban, 1999), Rzym (2000, połączone z Jubileuszem Chorych), Sydney (2001), narodowe sanktuarium katolików indyjskich w Vailankamy (2002), Lourdes (2004), Jaunde w Kamerunie (2005), Adelajda w Australii (2006) i Seul w Korei Południowej (2007). W 2008 r., z racji 150. rocznicy objawień w Lourdes, Światowy Dzień Chorego obchodzono ponownie (jak w 1993 i 2004 r.) – w Lourdes. 

W naszym kościele msza Święta w intencji chorych odprawiona będzie w sobotę 11 lutego o godzinie 8.00.


Źródło i całośćBrewiarz.pl


20.12.2016r. Betlejemskie Światło Pokoju w Parafii św. Barbary

Po raz kolejny gościliśmy w naszej parafii harcerzy i harcerkę z Hufca w Zabrzu, którzy przywieźli nam betlejemskie światełko pokoju. 
  
Hasło tegorocznej akcji to:
ODWAŻNIE TWÓRZMY POKÓJ
Po raz 26 harcerze i harcerki są strażnikami światła, które jest symbolem nadzei i pokoju między narodami.

Każdego roku dziewczynka lub chłopiec, wybrani przez ORF odbierają Światło z Groty Narodzenia Pańskiego w Betlejem. Następnie Światło transportowane jest do Wiednia za pośrednictwem Austrian Airlines. W Wiedniu ma miejsce ekumeniczna uroczystość, podczas której Płomień jest przekazywany mieszkańcom miasta i przedstawicielom organizacji skautowych z wielu krajów europejskich.

Związek Harcerstwa Polskiego organizuje Betlejemskie Światło Pokoju od 1991 r. Tradycją jest, iż ZHP otrzymuje Światło od słowackich skautów. Przekazanie Światła odbywa się naprzemiennie raz na Słowacji raz w Polsce.  Polska jest jednym z ogniw betlejemskiej sztafety. Harcerki i harcerze przekazują Światło dalej na wschód: do Rosji, Litwy, Ukrainy i Białorusi, na zachód do Niemiec, a także na północ – do Danii.


18.12.2016r. List pasterski Episkopatu Polski z okazji Roku św. Brata Alberta

Drodzy Bracia i Siostry!

Motywem przewodnim dzisiejszej liturgii słowa jest radosna nowina o Emmanuelu – Bogu bliskim każdemu z nas. O Bogu, który jest blisko nie tylko dla tych, którzy z troską Go szukają, ale również o Bogu, który pragnie bliskości tych, którzy poprzez różnego rodzaju nieszczęścia, porażki życiowe czy moralne zagubienie utracili poczucie Jego obecności. Szczyt owego zbliżenia się Boga do człowieka stanowi Wcielenie Bożego Syna, przyjście na świat poczętego z Maryi Dziewicy Jezusa Chrystusa, który „zbawia swój lud od jego grzechów” (Mt 1,21). Przeżywamy aktualnie ostatni tydzień liturgicznego czasu Adwentu, przygotowując się do świętowania narodzenia Emmanuela, Boga, którego pragnieniem jest bycie z nami.

  1. Rok św. Brata Alberta – kontekst, motywy oraz cel

Z dniem Bożego Narodzenia wiąże się w tym roku specjalna okoliczność. Sto lat temu, właśnie w ten dzień, gdy w południe dzwony wzywały do modlitwy Anioł Pański, narodził się dla nieba św. Brat Albert, opiekun nędzarzy i wydziedziczonych – „Brat naszego Boga”, jak trafnie określił go Karol Wojtyła[1]. Setna rocznica śmierci stanowi dobrą okazję, by przybliżyć wszystkim tę niezwykłą postać poprzez ogłoszenie roku 2016 /2017 Rokiem św. Brata Alberta.

Rok poświęcony uczczeniu tego szczególnego Patrona Miłosierdzia stanowi doskonałą kontynuację zakończonego niespełna miesiąc temu przez papieża Franciszka Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia. „Miłosierni jak Ojciec”  to hasło, które przyświecało nam w tym czasie i wzywało do odnowienia wiary w Boga – miłosiernego Ojca. Tak odnowiona wiara na skutek doświadczenia Bożej dobroci, przynieść powinna owoce w postaci przemiany serca, które otrzymuje nową wrażliwość, niejako nowe spojrzenie na otaczający nas świat. Prawdziwa przemiana serca z konieczności wyraża się na zewnątrz, w pełnym oddania miłosiernym działaniu na rzecz bliźnich. Taki był właśnie cel tego łaski czasu dla Kościoła ukazany nam przez papieża Franciszka: „aby uczynić świadectwo wierzących jeszcze mocniejszym i skuteczniejszym”[2]. W bezpośrednim następstwie Jubileuszu Miłosierdzia mamy okazję przyjrzeć się bliżej osobie św. Brata Alberta, który wyraziście ukazuje nam, jak w praktyce urzeczywistniać chrześcijańskie miłosierdzie.

W roku 2016 w naszej Ojczyźnie również przeżywaliśmy 1050. rocznicę Chrztu Polski. Okres ponadtysiącletnich dziejów chrześcijaństwa w naszym Narodzie zaowocował niezliczoną rzeszą świadków wiary: świętych i błogosławionych, osób duchownych
i świeckich, tych którzy zostali wyniesieni na ołtarze, jak i tych ukrytych i nieznanych. Niewątpliwie do grona znaczących postaci w dziejach Polski należy św. Brat Albert, jako świadek miłosiernej miłości, zwłaszcza wobec ludzi ubogich i opuszczonych.

Rok poświęcony św. Bratu Albertowi wpisuje się dobrze jeszcze z jednego powodu
w całokształt działań duszpasterskich Kościoła w Polsce. Temat określający charakter tego roku brzmi: świadectwo i misja, a hasłem które mu przyświeca są słowa zaczerpnięte
z Ewangelii: „Idźcie i głoście” (por. Mk 16,15)[3]. Jedną z zasadniczych misji chrześcijan to czynne miłosierdzie, miłość, która przejawia się w konkretnym działaniu. Święty Brat Albert jest bez wątpienia wyrazistym świadkiem niesienia Ewangelii ubogim.

 Pragniemy więc w sposób szczególny w nadchodzącym czasie ukazać tę wyjątkową osobę, jako wzór oraz patrona czynnej miłości bliźniego. Ojciec ubogich, jak nazywamy często św. Brata Alberta, może nas nauczyć jak w praktyce wypełnić nakaz Jezusa: „Bądźcie miłosierni, jak miłosierny jest wasz Ojciec w niebie”. Potrzeba nam takich świadków, aby nasze serca nie stygły, były wciąż i na nowo uwrażliwione na niezliczone biedy ludzkie, abyśmy stale w naszym postępowaniu byli inspirowani „wyobraźnią miłosierdzia”. Brat Albert wskazuje nam jak możemy otworzyć nasze serca „na tych wszystkich, którzy żyją na najróżniejszych peryferiach egzystencjalnych, które często dzisiejszy świat stwarza w sposób dramatyczny”[4].

  1. Adam Chmielowski – św. Brat Albert: powstaniec, malarz, święty opiekun ubogich

Kim był św. Brat Albert, cóż niezwykłego było w tym niepozornym „szarym mnichu”, którego klasztorem stał się świat materialnej i moralnej nędzy? Czym zasłużył sobie na miano, którym określali go współcześni: „Najpiękniejszy człowiek swojego pokolenia”[5]?

Adam Chmielowski, bo tak brzmi jego świeckie imię i nazwisko, przyszedł na świat 20 sierpnia1845 r. w Igołomi pod Krakowem. Pochodził z rodziny zubożałej szlachty. Wcześniej stracił obojga rodziców – ojca, gdy miał 8 lat a matkę, gdy miał 14.

Z domu rodzinnego wyniósł solidne podstawy życia religijnego oraz gorący patriotyzm. Na tyle silny, że w siedemnastym roku życia jako jeden z pierwszych zaciągnął się w szeregi powstania styczniowego. W bitwie pod Mełchowem 30 września 1863 r. został ciężko ranny w skutek czego amputowano mu nogę. Dozgonnie naznaczony został stygmatem miłości Ojczyzny.

Po klęsce powstania musiał udać się na emigrację. Był to czas, kiedy zwrócił się w kierunku sztuki. W latach 1870-1874 podejmuje systematyczne kształcenie w Akadami Sztuk Pięknych w Monachium. Maluje pierwsze obrazy i rozpoczyna artystyczną karierę. Znawcy przedmiotu zaliczają go do prekursorów polskiego impresjonizmu. Chmielowski uważał, że sztuka nie stanowi wartości samej w sobie, lecz powinna służyć wartościom wyższym, z których na pierwszym miejscu stawiał wartości religijne. Pragnął „sztukę i talent i myśli Bogu na chwałę poświęcić”[6]. W tym celu porzuca świat i wstępuje do nowicjatu oo. jezuitów. Po kilkumiesięcznym pobycie w zakonie odkrył, że Pan Bóg przewidział dla niego inną drogę powołania i misji.

Zwraca się w kierunku pogodnej duchowości św. Franciszka z Asyżu oraz jego idei Trzeciego zakonu dla świeckich. Stał się Patronem i Orędownikiem ludzi ubogich, wydziedziczonych, zepchniętych na „egzystencjalne peryferia”. Spotkanie z nędzą ogrzewalni miejskiej na krakowskim Kazimierzu, z nieludzkimi warunkami, w jakich przebywał tam tłum nędzarzy, poruszyło go dogłębnie. Postanowił, że ludzi tych w tak przerażającym położeniu nie pozostawi samych sobie i zdecydował się nimi zamieszkać. Wkrótce objął zarząd nad miejską ogrzewalnią i przekształcił ją w przytulisko, gdzie każdy potrzebujący mógł znaleźć pożywienie, dach nad głową a przede wszystkim miłosierne serce. Chcąc w pełni realizować  swą misję, 25 sierpnia 1887 r. przywdział habit Trzeciego zakonu św. Franciszka, od tego też czasu zaczął posługiwać się nowym imieniem: Brat Albert. Rok później złożył śluby zakonne. Aby sprostać tak wymagającemu zadaniu, jakim była opieka nad rzeszą ubogich, Brat Albert potrzebował współpracowników. Tak powstała nowa wspólnota zakonna nazwana przez Założyciela Braćmi Posługującymi Ubogim Trzeciego Zakonu św. Franciszka, popularnie zwana albertynami. Za umowną datę powstania zgromadzenia przyjęto rok 1888. Trzy lata później, w dniu 15 stycznia 1891 r. habit zakonny przybrały pierwsze Siostry Posługujące Ubogim – siostry albertynki, które podjęły się opieki nad ubogimi kobietami.

Istnienie obu zgromadzeń Brat Albert oparł na zasadzie ewangelicznego ubóstwa. Ojciec ubogich nie chciał posiadać niczego na własność, ani osobiście, ani wspólnotowo. Był przy tym spokojny o rozwój swoich dzieł, ponieważ bez zastrzeżeń ufał Bożej Opatrzności. Inną istotną zasadą jaką Brat Albert pozostawił swoim naśladowcom była zasada służby wobec tych, którym nikt inny nie chciał lub nie był w stanie usłużyć. Przytuliska stały się domami, gdzie ludzie bezdomni, nędzarze, niedołężni, żebracy, wyrobnicy bez zajęcia znajdą ratunek w swych ostatecznych potrzebach, a w dalszym celu mogą uzyskać poprawę stanu materialnego przez dobrowolną pracę zarobkową[7]. Przy tym, w swojej posłudze kierował się Brat Albert zasadą powszechności. Święty Paweł, jak słyszeliśmy w dzisiejszej lekcji, uważa się za powołanego, by „pozyskiwać wszystkich pogan dla posłuszeństwa wierze” (Rz 1,5). Brat Albert również przyjmuje do swoich przytulisk każdego ubogiego bez względu na narodowość, wyznanie lub pochodzenie.

  1. Aktualność przesłania Ojca ubogich

Czego uczy nas dzisiaj św. Brat Albert? Jakie przesłanie nam pozostawia? Uroczysty akt beatyfikacji w 1983 r. oraz kanonizacji w 1989 r. ukazują nam św. Brata Alberta jako wzór dla naszych czasów.

Świadectwo jego życia wskazuje najpierw na prawdę o nierozerwalnej więzi między miłosierdziem a chrześcijaństwem. Św. Jan Paweł II, jeszcze jako kardynał Karol Wojtyła, ujął tę prawdę oraz świadectwo o niej w sposób następujący: „Miłosierdzie i chrześcijaństwo to jedno i to samo. Jeśli nie byłoby miłosierdzia, nie ma chrześcijaństwa… Wyznanie wiary musi się dopełnić wyznaniem miłości…”[8]. Cóż więc znaczy nasza wiara bez miłosierdzia, bez konkretnego zaangażowania, wyrażającego troskę o bliźniego: chorego, samotnego, opuszczonego, ubogiego duchowo czy materialnie? Ten bliźni nie znajduje się gdzieś daleko. Z tym właśnie bliźnim utożsamia się sam Chrystus: „cokolwiek uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). W tym bliźnim Bóg staje się Emmanuelem – Bogiem z nami.

Z kolei powstaje pytanie, w jaki sposób powinniśmy dawać świadectwo ewangelicznej miłości? Kardynał Wojtyła wyjaśnia nam, jak chrześcijanin powinien wyrażać swoją wiarę: „Trzeba świadczyć swoim człowieczeństwem, trzeba świadczyć sobą i tutaj Brat Albert jest dla nas wzorem nieporównanym. Przecież on nie miał prawie żadnych środków, ślubował najsurowsze ubóstwo, nie dysponował żadnymi funduszami, żadnymi gotowymi instytucjami, tylko postanowił dawać siebie”[9]. Święty porzucił sztukę, powab kariery i sławy, aby duszę swoją oddać Bogu i bliźnim, nie zatrzymując nic dla siebie. A czym może być owo „dawanie siebie” dzisiaj dla nas? To nic innego jak codzienny trud, cicha ofiara ze swojego czasu, swoich sił, swojego zdrowia, to umniejszanie siebie w służbie bliźnim, to bycie „dobrym jak chleb, który dla każdego leży na stole, z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się, jeśli jest głodny”[10].

Na zakończenie podamy jeszcze jedną naukę, przekazaną milczącym świadectwem świętego Ojca ubogich. To nauka o godności każdego człowieka, o konieczności okazywania szacunku i dobroci każdej ludzkiej osobie, ponieważ kryje ona w sobie niezatarty obraz Bożego podobieństwa. Tam, gdzie dla wielu trudno było dostrzec nawet człowieczeństwo, przykryte brudem nędzy i moralnego zaniedbania, św. Brat Albert dostrzegał oblicze Chrystusa cierpiącego – Ecce Homo. Prośmy Boga, o taką wiarę i taką wrażliwość, abyśmy mieli niewzruszone przekonanie, że to samemu Jezusowi służymy: karmiąc głodnych, dając dach nad głową bezdomnym, odziewając nagich, opatrując chorych, wyciągając rękę do spętanych nałogami, pocieszając strapionych, dobrze radząc wątpiącym, sprowadzając na właściwą drogę błądzących. Oby rok Jubileuszu setnej rocznicy śmierci św. Brata Alberta stał się nie tylko okazją do przypomnienia świadka bez reszty oddanego Bogu, ale przede wszystkim przynosił owoce przemiany serc, ożywionych nową i większą wrażliwością na ludzką biedę. Ufamy, że pobudzenie naszej wyobraźni miłosierdzia uwidoczni się także w konkretnych inicjatywach oraz dziełach, „aby świadectwo wierzących stało się jeszcze mocniejsze i skuteczniejsze”[11]. Prośmy Matkę Najświętszą, którą św. Brat Albert czcił szczególnym nabożeństwem, aby jako Matka Miłosierdzia wspierała swym wstawiennictwem wszystkich pragnących podążać szlakami miłosiernej miłości.

Podpisali: Pasterze Kościoła katolickiego w Polsce


26.11.2016r. Jubileusz 25-lecia ustanowienia Diecezji Gliwickiej

List pasterski biskupa gliwickiego w związku ze zbliżającym się jubileuszem 25-lecia ustanowienia Diecezji Gliwickiej oraz planowanym Pierwszym Synodem Diecezjalnym

 

     Umiłowani Współbracia w kapłańskiej służbie,

     Drogie Osoby życia konsekrowanego,

     Drodzy Diecezjanie

 

     Wraz z Pierwszą Niedzielą Adwentu wchodzimy w bardzo intensywny czas naszego przeżywania Kościoła jako wspólnoty zbawczej, w którym jest nasze miejsce, wyznaczane wiarą. Upływający czas wskazuje, że otwierający się rok wyznacza nam wspaniałą perspektywę spojrzenia na nasz Kościół Diecezjalny z jubileuszowej perspektywy 25. rocznicy jego powołania, a zaproszenie do refleksji o naszym Kościele Gliwickim najowocniej wyrazić się może w zapowiedzi Pierwszego Synodu naszej Diecezji.

   1. Oczekiwanie na przyjście Pana

    Adwent oznacza oczekiwanie na spełnienie się wielkiego dzieła, jakim było przyjście Zbawiciela na nasz ludzki świat. Każde oczekiwanie związane jest ze spojrzeniem w przyszłość, z tęsknotą za nadejściem czegoś bardzo nam potrzebnego. Tym bardziej jest to ważne dla nas, wierzących w Chrystusa, że z przejęciem wyczekujemy naprawy naszej natury, która będzie się mogła odnowić tylko dzięki dziełu Zbawiciela, którego przyjście na świat stanowi nieomylny znak od Boga, że to On daje nam siły do podejmowania wielkich zadań. W tym oczekiwaniu zawiera się coś tajemniczego, mimo wszystko nie do końca przewidywanego, ale wyczuwamy, że zapowiadającego konieczną odmianę, korzystną i pożyteczną - jak zapewnia św. Paweł w dzisiaj czytanym liście do mieszkańców Rzymu: „Odrzućmy uczynki ciemności ... żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień” (Rz 13.12-13). To powinno nas przynaglać do czynnego tworzenia życiowego kontekstu, zmierzającego do wspólnie odczuwanej postawy dziękczynienia i nowej nadziei.

   2. Dziękczynienie za 25 lat Diecezji Gliwickiej

    Dnia 25 marca 2017 r. minie 25 lat od momentu, gdy Ojciec Święty Jan Paweł II dokonał reorganizacji struktury diecezjalnej w naszej Ojczyźnie i między innymi utworzył naszą Diecezję Gliwicką z części diecezji katowickiej i opolskiej. Dla wielu z nas rocznica ta będzie niepowtarzalną okazją do przypomnienia tej wiekopomnej decyzji papieskiej, zaś dla młodszego pokolenia stanowić może impuls do wdzięcznego spojrzenia na nasz Kościół Diecezjalny, święte zgromadzenie, pomagające nam włączyć się w pochód wszystkich zaproszonych na drogi zbawienia. Spojrzenie przez pryzmat przebytej już drogi dziejowej pomoże na pewno dokładniej zapoznać się z etapami naszego wspólnego dojrzewania w odczuwaniu na spełnienie się naszych nadprzyrodzonych tęsknot. To jubileuszowe spojrzenie na miniony już czas w życiu naszej diecezji powinno też nas pokornie przekonać, że wiele już uczyniliśmy, aby Kościół Gliwicki opierał się na trwałych fundamentach. Ta świadomość powinna nas niezmiennie posuwać nade wszystko do dojrzałej refleksji o tym, jak zdołaliśmy wejść w posługiwanie w imię Jezusa Chrystusa; czy właściwie zrozumieliśmy przynależność do wielkiej wspólnoty Kościoła, który rozprzestrzeniony po całej ziemi, wszędzie ma dawać świadectwo uczciwego wchodzenia w tajemnicę świętości. Jakże ważnym pozostaje ustawiczny wysiłek, by nie szukać tylko własnego postrzegania wspólnoty kościelnej i nie zamykać się w ciasnym kręgu szukania spokojnego korzystania z Boskiej pomocy. Taki swoisty rachunek sumienia okazuje się niezbędnym etapem, by wdzięczność naszą za Diecezję Gliwicką uczynić szczerą i rzetelną. Bowiem stanowimy diecezjalną wspólnotę, która przejęła na naszym skrawku ziemi, danej nam przez Opatrzność jako dzisiejsza diecezja gliwicka, wspaniałe dziedzictwo żywotnego angażowania się poprzednich pokoleń wierzących w Jezusa Chrystusa, wyrażającego się nie tylko w sieci kościołów, kaplic, klasztorów, krzyży przydrożnych i figur czy miejsc pielgrzymkowych, ale zorganizowaną siecią miejsc udzielania nadprzyrodzonych darów, a także dzielących się wszechstronną pomocą dla osób biednych, potrzebujących i cierpiących, razem z placówkami wychowawczymi dla dzieci i uczących się młodych mieszkańców naszej ziemi. Do tego znaczącym było zawsze zaangażowanie w życie liturgiczne, gdy rozbrzmiewa piękny śpiew i tętni rytm pobożnych spotkań na nabożeństwach i skupieniach modlitewnych. Ceńmy sobie, Umiłowani Siostry i Bracia, to dziedzictwo, które wspominamy wraz z serdecznym podziękowaniem wszystkim, przyczyniającym się do jego wzrostu. Nie pozwólmy na jego roztrwonienie w imię szukania indywidualnej wygody i fałszywie rozumianego uproszczenia.

   3. Oczekiwanie na Pierwszy Synod Diecezji Gliwickiej

    Zgromadzenie synodalne ma być darem, jaki chcemy ofiarować naszemu Kościołowi Diecezjalnemu. Po etapie budowania fundamentów, któremu przewodził pierwszy biskup Jan Wieczorek, nadszedł czas na wznoszenie wspólnego domu całej wspólnoty Kościoła Gliwickiego. Dobrze wyczuwamy, jakiego wysiłku wymaga umiejętność tworzenia pojednanej rodziny, która w Jezusie Chrystusie znajduje swoje właściwe miejsce. Przede wszystkim trzeba nam będzie się zastanowić – w blasku adwentowego zapatrzenia się w przychodzącego Zbawiciela – nad tym co w naszej rzeczywistości diecezjalnej należy podtrzymywać, co przejąć na dalsze trwanie dla dobra tej wspólnoty, której korzenie sięgają tysiąca lat od chrztu naszego narodu. Już teraz trwa okres przygotowawczy synodu, wymiana doświadczeń i spostrzeżeń, zastanawianie się, jak odzyskać dynamikę apostolską, w pełni misyjną, by Dobra Nowina była przez każdego z nas przekazywana uczciwie i odpowiedzialnie, a nie tylko dla własnej przyjemności i dobrego samopoczucia. Nie może zabraknąć pochylenia się nad materialnym wymiarem funkcjonowania diecezji, nad obecnością katechezy w szkołach państwowych, czy nad zasadami naszej współpracy z władzą cywilną.  Niemało wysiłku będziemy musieli włożyć w troskę o cementowanie prawdziwej jedności Kościoła, i to nie tylko w rozumieniu poszukiwania pojednania z innymi wyznaniami, ale także w łonie naszego Kościoła, byśmy się nie podzielili i nie spotkało nas nieszczęście, że nadejdzie moment, „gdy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony; dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona” (Mt 24,40-41).

     Umiłowani! Dzielę się z Wami tymi oczekiwaniami u progu ważnych przełomów. Zwracam się otwartym sercem do wszystkich, tworzących nasz Kościół Diecezjalny. Ufam, że podjęcie zadań jubileuszowych i synodalnego przemyślenia złączy nas wszystkich wokół naszego Pana, z ręki którego wyszliśmy i do którego powrócimy. Liczę na aktywne i szczere zaangażowanie się w prace synodalne przez Drogich Współbraci w kapłańskiej służbie na terenie naszej diecezji, wraz z osobami życia konsekrowanego. Jestem pewien, że w poszukiwaniu naszego dobra wspólnego, jakim jest Diecezja Gliwicka, będą obecne rodziny, przedstawiciele młodego pokolenia, członkowie stowarzyszeń i ruchów kościelnych, jak też wspierający seniorzy, reprezentanci wszystkich profesji według ich kompetencji. Wszystkim powierzam też modlitewne wspieranie Pierwszego Synodu Diecezji Gliwickiej.

     Na owocne kroczenie adwentową drogą naszej odnowy wszystkim z serca błogosławię.

    Gliwice, 20 listopada 2016 r.

     w uroczystość Jezusa Chrystusa Króla i Pana

+Jan Kopiec

biskup gliwicki


24.11.2016r. Odpust parafialny ku czci Św. Barbary


4 grudnia po raz kolejny w naszej Parafii świętować będziemy uroczystość odpustową.

Wszystkich parafian i gości zapraszamy na uroczystą mszę świętą o godzinie 10.30

 

O świętej Barbarze przeczytasz w zakładce aktualności - 04.12.2015

 

Czym tak naprawdę jest odpust?

W związku z uroczystością odpustową powstaje pytanie, czy odpust parafialny to tylko ta oprawa zewnętrzna, piękne kwiaty, porządek? Otóż trzeba nam katolikom przypomnieć czym jest odpust, jakie jest jego znaczenie? Z okazji święta patronalnego, w naszym przypadku kiedy wspominamy św. Barbarę, można w kościele parafialnym zyskać tzw. odpust zupełny, ale rzadko kiedy zyskuje ktoś odpust, a już prawie nigdy nie praktykuje się tego wspólnie. Pozostała tylko nazwa święta Patrona kościoła: odpust. Odpust - bez odpustu.

Wierni przeważnie nie wiedzą jakie są warunki zyskania odpustu, jak to praktycznie zrobić, jak wzbudzić intencję, na czym polega tzw. dzieło odpustowe itp. Wierni widzą też kapłanów przyjeżdżających na "odpust", ale nie zawsze widzą ich wszystkich w kościele, przyjeżdżają z dekanatu i okolicy na obiad, i to wszystko. Czym więc ma być dla nas odpust? Zarówno Katechizm Kościoła Katolickiego (1471-1479), wyjaśniających naukę Kościoła dotyczącą odpustów, jak i Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983r. w kanonach 992-997, określających istotę odpustu, odwołują się do Konstytucji apostolskiej papieża Pawła VI o odpustach Indulgentiarum doctrina. Czytamy w niej m.in. że:

"Odpust jest to darowanie przed Bogiem kary doczesnej za grzechy, zgładzone już co do winy. Dostępuje go chrześcijanin odpowiednio usposobiony i pod pewnymi, określonymi warunkami, za pośrednictwem Kościoła, który jako szafarz owoców odkupienia rozdaje i prawomocnie przydziela zadośćuczynienie ze skarbca Chrystusa i świętych".

W tej definicji zawiera się cała istotna nauka katolicka o odpustach i zarazem podstawowe założenia teologiczne praktyki odpustowej.

Zastanówmy się nad tym jak przeżywamy odpust w parafii. A może jest to odpust - bez odpustu!? Jest to wspaniały dar od Boga - możliwość zyskiwania odpustów - dla siebie, bądź dla zmarłych, którzy w czyśćcu dopełniają zadośćuczynienia za popełnione przez siebie grzechy, by dojść do doskonałej miłości. Odpust jest więc częściowym lub całkowitym uleczeniem ran będących skutkiem grzechu, jest to oczyszczenie ludzkiego "ja" z tego wszystkiego, co nie pozwala człowiekowi na pełną wspólnotę z Bogiem. Dlatego często korzystajmy z tego Bożego miłosierdzia bo przecież każdy z nas jest odpowiedzialny przed Bogiem o zbawienie własne i bliskich.

 

Opracował o. Serafin na podstawie:
"Znaczenie odpustów. Teologia i praktyka." Ks. R. Kasyna;
"Teologiczno-kontrowersyjne i pastoralne spojrzenie na problem odpustów." Ks. R. Rak; w: Te Deum Laudamus.
http://www.anna.zabrze.pl