Aktualności

26.05.2016r. Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej

Uroczystość Ciała i Krwi Chrystusa po raz pierwszy świętowano w Liège w 1247 roku. Jest ona ściśle związana ze średniowieczną pobożnością eucharystyczną, przejawiającą się m.in. w pragnieniu oglądania hostii, której widok dla grzeszników pozbawionych komunii był najważniejszym momentem uczestniczenia we mszy, a dla innych spełnieniem potrzeby kontaktu z Bogiem ukrytym, lecz prawdziwym, niezależnie od komunii. Z punktu widzenia ówczesnej teologii konieczne było podkreślenie Bożej obecności w wielkości i majestacie, którą przesłoniła wizja ofiary krzyżowej Chrystusa. Znaczny wpływ na powstanie uroczystości nazywanej w Polsce tradycyjnie świętem Bożego Ciała (mszał z 1970 roku posługuje się określeniem: uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa) miały widzenia przełożonej klasztoru z Mont Cornillon koło Liège, Julianny de Retine, z których miała wynikać potrzeba ustanowienia specjalnego święta ku czci Eucharystii. Opiekun duchowy Julianny, późniejszy papież Urban IV ustanowił uroczystość Bożego Ciała świętem Kościoła powszechnego i w tym celu przygotował w 1264 roku specjalną bullę, która jednak z powodu nagłej śmierci papieża nie od razu została ogłoszona. Do tej sprawy wrócił po latach papież Jan XXII. W początkach XIV wieku święto zyskuje znaczną popularność w Anglii, Hiszpanii i w krajach skandynawskich. Z terenu Polski pierwsza informacja o uroczystym obchodzie Bożego Ciała pochodzi z diecezji krakowskiej (1320), którą zarządzał wówczas biskup Nanker.

Procesja została wprowadzona później niż sama uroczystość i początkowo miała charakter przede wszystkim adoracyjny — uczczenia Chrystusa pod postacią hostii. W XV wieku pojawia się dodatkowo motyw prośby o pogodę, urodzaj i odwrócenie klęsk. Z tego czasu pochodzi zwyczaj śpiewania początków Ewangelii przy czterech ołtarzach. W liturgii średniowiecznej początek Ewangelii był uroczystą formułą błogosławieństwa i wierzono powszechnie w jego skuteczność. Stąd wielka popularność procesji Bożego Ciała i liczne fundacje przeznaczone dla jej uświetnienia.
więcej na:

25.05.2016r. W niedzielę pielgrzymka mężczyzn do Piekar

W ostatnią niedzielę maja -jak co roku- mężczyźni pielgrzymują do Sanktuarium w Piekarach Śląskich, by pokłonić się Matce Bożej Piekarskiej.



21.05.2016r. Uroczystość Najświętszej Trójcy

Jeden jest Bóg, Ojciec Słowa żywego, osobowej Mądrości, mowy i obrazu Przedwiecznego. Jeden też Pan, jedyny z jedynego, Bóg z Boga, odbicie i obraz Bóstwa, Słowo działające, Mądrość ogarniająca istotę wszystkich rzeczy, Moc powołująca do bytu wszelkie stworzenie, prawdziwy Syn prawdziwego Boga, niezniszczalny z niezniszczalnego, nieśmiertelny z nieśmiertelnego, wieczny z wiecznego. I jeden Duch Święty mający istnienie z Boga, a który i przez Syna objawił się ludziom. Doskonały obraz Syna doskonałego, Życie i przyczyna życia, Źródło święte, Świętość dająca uświęcenie. W Nim objawia się Bóg Ojciec, który jest ponad wszystkim i we wszystkim i Bóg Syn, który jest przez wszystko. Trójca doskonała, niepodzielna i nieodmienna w chwale, wieczności i królowaniu. W Trójcy nie ma nic stworzonego, nic służebnego, nic dodanego, czego by przedtem nie było, a dopiero później przybyło. Tak więc nigdy nie brakowało Ojcu Syna, ani Synowi Ducha, ale zawsze ta sama Trójca nieodwracalna i nieodmienna.
Grzegorz Cudotwórca (270 r.)



15.05.2016r. Zesłanie Ducha Świętego

W tradycji żydowskiej święto Pięćdziesiątnicy było świętem żniw, w diasporze obchodzone nawet przez dwa dni, jak u nas Zielone świątki. Przypada siedem tygodni po święcie Paschy, upamiętnia przekazanie Tory Mojżeszowi na górze Synaj. Wielu Żydów całą noc spędza na czytaniu Świętych Ksiąg, by przygotować się na ich ponowne duchowe przyjęcie. W swoim korzeniu jest to święto dziękczynne, za Torę, a w ludowej tradycji – za zbiory, znak błogosławieństwa i opieki Bożej. Gdy człowiek dziękuje, dostrzega, jak wiele otrzymał.

Po śmierci Boga

Apostołowie po pogrzebie Jezusa powracają do swoich zajęć. Ich życie legło w gruzach, a nadzieja spłonęła. Trzeba było się pozbierać i zacząć budować na nowo. Są zawiedzeni, rozbici, zdezorientowani.

Szybko dowiadują się o pustym grobie, a nawet spotykają się ze Zmartwychwstałym, ale to nie tak miało być. Spotkanie przy drzwiach zamkniętych z obawy przed Żydami jest trochę jak sen. Na jawie nie da się wrócić do dawnych planów i marzeń. Pojawianie się Jezusa jest osłodą w prozie codzienności. Zmysły dostarczają wrażeń, lecz nie przenikają do sfery działania, trochę niczym logowanie w Second Life – w wirtualnym świecie, jak wiara w modlitewniku wyciąganym od święta.

Budowanie więzi po śmierci Boga jest trudne. Apostolskie „fiat” wynurza się z morza zwątpienia, dryfuje między brzegami zwiastowań Zachariasza oraz Maryi. Dlatego Piotr bezmyślnie łowi ryby i nawet tego już nie potrafi, inni też błąkają się w cieniach przeszłości. Kiedyś wdrapywali się z Mistrzem na drabiny marzeń, a potem szczebel się złamał. Upadek był bolesny. Świat odrzuca Jezusa, a wieść o Nim budzi niepokój. Prawo Mu nie sprzyja i jest pożywką dla dawnych i dzisiejszych architektów świata wrogich Zmartwychwstałemu.

Uczniów przepełnia bezradność. Łamią chleb na pamiątkę, wypijają kielich jak tamtego wieczoru. Tak im kazał Jezus, więc to czynią. Są trochę jak zmęczona parafia z umarłym proboszczem, oaza opadłych liści, grupka pielgrzymów z wypłowiałym transparentem. Ktoś wpadł na pomysł, by wrócić do Wieczernika, by zgromadzić się razem. Może Piotr, a może obecna we wszystkich tęsknota. Pewnego dnia, gdy trwają z Maryją, doświadczają olśnienia, coś w ich życiu pęka, coś się rodzi, a świat się zmienia.

Stali się jedno

„Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wichru, i napełnił cały dom, w którym przebywali”. To się zdarza, dlaczego jednak teraz? „Ukazały się im też jakby języki ognia, które się rozdzielały, i na każdym z nich spoczął jeden”. To opis zdarzenia. Jego sens zrozumieją, jak się wszystko spełni. Czy to poetycka metafora tego, co dokonało się niewidzialnie w ich duszach, czego wypowiedzieć się nie da? Dziwne światło wdarło się przez uchylone drzwi wieczernikowej sali, powiew wiatru w duszy i ogień w sercu. Fala miłości Ojca i Syna rozlała się w starej świątyni.

„I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić” (Dz 2, 2-4). Narodził się Kościół.

Tak było z jego objawieniem się światu, z narodzeniem dokonanym z męki i zmartwychwstania Pana. Zrodzenie jest aktem sprawczym, u początku którego stało słowo Boga. Ogień Ducha Świętego w rozproszonych językach uczynił jednością tych, na których spoczęły, w Nim stali się jednym Słowem, Ecclesia, Chrystusowym Ciałem.

Nowo narodzony

Właśnie Kościół wydał swój pierwszy okrzyk jak dziecko, które łapie oddech, by obwieścić światu, że żyje. Jeszcze nie jest wszystkiego świadomy, bo i Apostołowie nie od razu zrozumieli, co naprawdę się stało. Długo będą rozpoznawać Autora tego tchnienia. Przecież dotąd mówiło się tylko o jedynym Bogu, który wszystko stworzył, objął opieką i pragnął dokonać zbawienia, potem poznali Osobę Jego jednorodzonego Syna, aż wreszcie przyszedł ten Trzeci, Paraklet Pocieszyciel, którego Syn zapowiedział, gdy na nich tchnął, mówiąc: „Weźmijcie Ducha Świętego!” (J 20, 22). Prorocy wspominali o Nim, jak unosił się nad wodami podczas stworzenia, ponieważ sądzili, że jest nieskończoną siłą, przymiotem Bożej mocy. On zaś prawdziwie żyje w jedności z Ojcem i Synem, jeden w Trójcy Bóg Jedyny.

Jaki jest Kościół nowo narodzony? Jest piękny jak dziecko, bezbronny, lecz otoczony przemożną opieką. Jak w Betlejem spoczywa w ramionach Matki Jezusa. Jego siła zamknięta jest w żłóbku Wieczernika, ale głos Dwunastu pasterzy wraz z Piotrem przyciąga owce, także te z innych owczarni.

Duch Święty jest tchnieniem Kościoła, co uśmiecha się, a potem pielgrzymuje na święto do Jeruzalem. On go ożywia, sprawia, że się rozwija, rośnie w łasce u Pana. Jest jego siłą sprawczą, współtworzy jego dzieje. Na soborze w Jerozolimie widać, jak bardzo go przenika, w nim działa. I tak będzie dawał mu wzrost, niosąc niczym trzej królowie z nieba potrzebne mu dary.

Dary Ducha

Duch święty przynosi mu to, co jest wpisane w istotę życia, oddech, bicie serca, zmysł, smak i pragnienie. Darami Ducha świętego są sakramenty, posługi, cnoty udzielone według zamysłu Bożego. W mistycznym Ciele każda komórka jest ważna, będąc całością i jednocześnie częścią wszystkiego, a każdy otrzymuje swe własne zadanie. Wszystko łączy się i zespala w darze jedności Ducha Świętego, który żyje w miłości Ojca i Syna. Charyzmaty dane Kościołowi mogą być różnej natury i wagi, są nimi dary Ducha Świętego, dzięki którym uświęca, naucza i żyje.

W dniu Pięćdziesiątnicy Apostołowie otrzymali szczególne dary: proroctwa, języków, uzdrowień. Gdzie się podziały? Czy były, niczym śpiew słowiczy, przywilejem dzieciństwa? Św. Augustyn twierdził, że służyły do czasu, potem zniknęły. Kościół jak Chrystus był dzieckiem, a potem wyrósł i stał się dojrzały. Życie wpisane jest w cykl istnienia. Po wiośnie przychodzi lato, gorące jak żar świadectwa, jak męczeńska krew rozlana w Cyrku Nerona, jesień dojrzałości umysłu w jedności ciała, zanurzenia w Bożej chwale wiodącej ku bramie krzyża do nieba.

Niektóre dary Ducha świętego być może zostały ukryte w szczelinach gotyckich katedr, przyćmione bladym światłem przenikającym przez romańskie rozety. Zasiane, jak ziarno w glebie, kiełkują w swoim czasie.

Dary są więc niczym lichtarze schowane w zakrystii. Kościół wydobył je na ostatnim soborze, założył jak świąteczne klejnoty, bo dzień przyjścia Chrystusa znów stał się bliski.

Kościół jak człowiek na podobieństwo Boga rośnie i dojrzewa. Duch Święty jest sprawcą jedności ciała złożonego z wielu członków. O każdą jego cząstkę się troszczy, by przepełniona była pełnią darów. Darem mądrości – by dotrzeć do istoty zbawienia, rozumu – by pojąć prawdę, rady – by wiedzieć, jak żyć, męstwa – by się nie bać, umiejętności – by współdziałać w jedności, pobożności – by być jedno z Bogiem i bojaźni Bożej – by ufać Bogu bardziej niż sobie.

Kościół żyjący

Czym byłby Kościół bez Ducha Świętego? Kołem miłośników pamięci, wolontariatem, biurem pracy, świetlicą, gabinetem leczenia zranień duszy, opuszczonym ogrodem...? Byłby martwą literą, którą wypełniają czasem puste dźwięki niczym zagubieni przechodnie na majowym pochodzie. Kościół z Duchem Świętym jest działaniem Boga w świecie, jest żywym istnieniem, sakramentem złożonym z milionów ochrzczonych.

Zrodzony w Wieczerniku zostaje posłany. Od Pięćdziesiątnicy wciąż przemawia głosem Rybaka: „Nie lękajcie się otworzyć drzwi Wieczernika, domu, serca, kościoła. Nie bójcie się Chrystusa, gdy wraz z Ojcem dar swój wam posyła”.

Kościół żyjący Duchem Świętym zostaje posłany aż po krańce świata, by współtworzyć dzieje ludzkości. Staje się obecnością Boga, który jak żeglarz prowadzi ludzkość do portów istnienia. Gdy wszystko przemija, Duch Święty przez życie w Kościele prowadzi świat na wyżyny nadziei, zachowując blask wiary, która jest prawdziwą drabiną do nieba.

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, przystrojona zielenią kąpiącą się w słońcu, jest radosnym śpiewem „Gloria in excelsis Deo”. Łączy w swej treści Odkupienie z Wcieleniem. Ludzkość rozproszona w pysze wieży Babel, zanurzona we krwi nienawiści, wojen i sporów w znaku Chrystusa zanurza się w nadziei zbawienia. A Duch święty prowadzi wszystkich do jedności jak marnotrawnego syna, by mógł doświadczyć przebaczenia, miłości i pokoju, by wyzwolić z lęku, uzdrawiać i się modlić. Gdy się Kościół rodzi – dla świata to dobra nowina.

ks. Jarosław Krzewicki "Niedziela"


07.05.2016r. Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego

Czterdzieści dni po Niedzieli Zmartwychwstania Chrystusa Kościół katolicki świętuje uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. 
Jest to pamiątka triumfalnego powrotu Pana Jezusa do nieba, skąd przyszedł na ziemię dla naszego zbawienia przyjmując ludzką naturę